languageJęzyk

Rozdział 7: Dymisja

Autor: Eleanor Vance30 mar 2026

Wyraz twarzy Sidonie zesztywniał. Chciała odpowiedzieć, ale przez chwilę nie mogła znaleźć rozsądnego wytłumaczenia.

Widocznie zirytowany Trent powiedział: "Quinn, czy twoja przyjaciółka naprawdę musi robić taką awanturę w miejscu publicznym?"

Laura warknęła: "To ja tego nie znoszę, co to ma wspólnego z Quinnie?"

Trent był przekonany, że Quinn celowo próbuje go zawstydzić. "Czego właściwie chcesz, żeby twoja przyjaciółka się zamknęła? Chcesz, żebym ci to zrekompensował? Dobrze, czym chcesz, żebym ci to zrekompensował?"

Quinn spojrzała na kipiącego gniewem mężczyznę przed sobą i po raz kolejny poczuła jego obojętność wobec niej. To był wyraźny kontrast w porównaniu z troską, jaką okazywał Sidonie.

*Jak mogłam być tak naiwna wtedy, myśląc, że mogę sprawić, by się we mnie zakochał?*

"Nie chcę żadnej twojej rekompensaty. Chcę tylko zrezygnować!" oświadczyła.

"Co?" Trent był zaskoczony, a nawet Yorick był zdziwiony.

"Jutro złożę rezygnację" - powiedziała Quinn. "Zakończę wszystkie moje bieżące zadania i przekażę je. Potem wszystko, co związane z Grafton Technologies, nie będzie miało ze mną nic wspólnego."

Skoro brała rozwód, postanowiła całkowicie zerwać wszelkie więzi z Trentem. Jeśli miała zakończyć coś na dobre, potrzebne było czyste zerwanie.

"Grożisz mi?" Trent zmarszczył brwi. "Tylko dlatego, że cię nie ochroniłem, kiedy padł strzał, używasz rezygnacji jako groźby?"

"Nie, negocjuję z tobą!" powiedziała Quinn, "Rezygnuję. Przyszłe funkcjonowanie Grafton Technologies nie ma ze mną nic wspólnego. Co do ciebie i Sidonie, to co wy dwoje robicie, nie jest moją sprawą!"

W miarę jak coraz więcej osób zaczynało zwracać na nich uwagę, Trent potarł skroń. "W porządku. Jeśli chcesz zrezygnować, to zrezygnuj. Ten okres czasu może być dobrą okazją, żebyś oczyściła swój umysł."

Nie wypowiadając ani słowa, Quinn wzięła Laurę za rękę i wyszła z komisariatu.

Wewnątrz komisariatu Yorick miał wyraz niedowierzania. "Nie mogę w to uwierzyć. Ona naprawdę odchodzi? Czy ona naprawdę myśli, że znajdzie lepszą pracę?"

"Skoro chce odejść, niech odchodzi. Niedługo wróci na kolanach" - powiedział Trent lekceważąco.

"Nie znoszę ludzi, którzy używają swojej pracy jako karty przetargowej, ciągle gotowych do rezygnacji z powodu błahych spraw. To całkowite marnotrawstwo tego, czego nauczyła się na Narodowym Uniwersytecie Obrony!" powiedziała Sidonie pogardliwie.

"I co z tego, że ukończyła Narodowy Uniwersytet Obrony? Kiedy rzeczywiście wyjdzie i poszuka pracy, prawdopodobnie skończy jako kelnerka albo wykonująca dorywcze prace!" zadrwił Yorick.

Sidonie się roześmiała.

*Rzeczywiście, co to miało za znaczenie, że ukończyła Narodowy Uniwersytet Obrony? Nadal jest postrzegana jako nic więcej niż kobieta skłonna do zazdrości i polegająca na mężczyznach. Kiedy straciła mężczyznę, na którym polegała, nie jest w stanie nic zrobić. Będąc w małżeństwie przez trzy lata, wszystko, co robiła, to jedynie spędzała czas w towarzystwie Trenta. Dlatego gardzę takimi kobietami!*

Następnego dnia Quinn przybyła do biura i podzieliła się swoją decyzją o rezygnacji z członkami swojego zespołu projektowego.

"Quinn, odchodzisz? Dlaczego tak nagle?"

"Co się stanie z projektem, kiedy odejdziesz?"

Pracownicy firmy nie wiedzieli, że Quinn jest żoną Trenta. Tylko sekretarka Trenta wiedziała o małżeństwie.

Jednak wszyscy w zespole projektowym wiedzieli o wyjątkowych zdolnościach Quinn. Każdy projekt pod kierownictwem Quinn nieuchronnie zakończy się sukcesem.

Perspektywa zmiany kierownika projektu w tym momencie wszystkich bardzo martwiła.

"Pan Grafton wkrótce znajdzie kogoś, kto mnie zastąpi" - powiedziała Quinn. Po zabraniu wydrukowanego raportu rezygnacji weszła do biura Trenta.

W biurze, oprócz Trenta, obecna była również Jacinda.

Wpatrując się w list rezygnacyjny przed sobą, Trent lekko posępniał. "Naprawdę rezygnujesz?"

"Myślałam, że wczoraj wyraziłam się jasno" - powiedziała Quinn nonszalancko.

"Jeśli używasz rezygnacji jako sztuczki, muszę powiedzieć, że bardzo mnie rozczarowałaś" - zauważył Trent.

Nagle Quinn poczuła potrzebę śmiechu z frustracji. W końcu to ona była naprawdę rozczarowana.

"Trent, nie mam zamiaru stosować żadnych sztuczek przeciwko tobie. Po prostu nie chcę pracować z mężem, który w chwili zagrożenia mógłby z łatwością odrzucić swoją żonę."

Gdy tylko te słowa zostały wypowiedziane, twarz Trenta posępniała. "Dobrze, tylko nie żałuj tego!"

Po powiedzeniu tego podpisał nazwisko na raporcie rezygnacji Quinn. Następnie powiedział chłodno: "Od teraz projekty, którymi zarządzałaś, będą prowadzone przez Jacindę. Zanim opuścisz firmę, upewnij się, że odpowiednio jej je przekazałaś."

Obok nich Jacinda zadarła dumnie brodę. Właśnie ukończyła studia i chciała pokazać, na co ją stać.

"Trent, na pewno pomyślnie zakończę ten projekt!" *Cokolwiek Quinn potrafi, ja na pewno zrobię to lepiej!*

Jacinda nie czuła nic poza pogardą dla Quinn. Podczas przekazywania obowiązków miała nawet czelność powiedzieć: "Myślałam, że twoja praca jest trudna, ale w rzeczywistości jest całkiem prosta. Wygląda na to, że naprawdę żerowałaś na firmie Trenta."

Quinn zignorowała sarkazm Jacindy, ale członkowie zespołu projektowego zrozumieli to wyraźnie.

*Proste? Jak to w ogóle może być proste? Treść propozycji projektu Quinn jest wypełniona złożoną wiedzą techniczną. To jest niesamowicie trudne, naprawdę?*

*Jednak fakt, że Jacinda mogła coś takiego powiedzieć, tylko dowodzi, że w ogóle nie rozumie projektu dronów. Jak taka osoba może być odpowiedzialna?*

Jednak nikt obecny nie odważył się wyrazić tych myśli. W końcu Jacinda była ukochaną młodszą siostrą szefa. Obrażanie Jacindy było jak proszenie się o zwolnienie.

Jacinda od niechcenia odrzuciła propozycję projektu, którą Quinn wcześniej napisała. "Wystarczy. Już to przeczytałam. Teraz wynoś się i nawet nie myśl o powrocie. Firma mojego brata nie robi dobroczynności!"

Usłyszawszy słowa Jacindy, członkowie zespołu projektowego nie mogli uwierzyć, jak głupia jest.

Z tego powodu jeszcze trudniej było im pożegnać się z Quinn. Niechęć w ich oczach po prostu stawała się coraz bardziej wyraźna.

"Nie martwcie się, nie wrócę. Myślę, że to ty potrzebujesz dobroczynności" - zażartowała Quinn.

Wyraz twarzy Jacindy zmienił się, zdając sobie sprawę, że Quinn zasadniczo nazywa ją niekompetentną.

Podniosła rękę, żeby uderzyć Quinn, ale ta szybko złapała Jacindę za nadgarstek. "Jacinda, tolerowałam cię z szacunku dla Trenta. Ale teraz nie mam powodu, żeby to robić!"

Jacinda krzyknęła z bólu: "Puść! Puść natychmiast!"

Quinn zwolniła uścisk, a Jacinda, ściskając nadgarstek, chciała rzucić więcej obelg. Jednak, gdy spotkała się z lodowatym spojrzeniem Quinn, słowa utknęły jej w gardle, gdy poczuła dreszcz na plecach.

Dopiero gdy Quinn opuściła firmę, nadęła się z oburzeniem.

*Dlaczego przed chwilą Quinn wydała mi się zastraszająca? Ona jest niczym więcej niż papierowym tygrysem!*

Kilka dni później, dowiedziawszy się, że Quinn oficjalnie zrezygnowała, Laura klasnęła w dłonie z radości.

"Powinnaś była zrezygnować dawno temu. Pracowałaś jak pies dla Trenta, a on w ogóle cię nie docenia. Nie mogę uwierzyć, że nie zdawał sobie sprawy, że bez ciebie nie byłoby sposobu, żeby tak szybko wprowadzić firmę na giełdę!"

Quinn lekko się uśmiechnęła.

Laura zapytała następnie: "Więc jakie masz plany na przyszłość?"

"Jeszcze nie zdecydowałam, może wrócę do wojska" - powiedziała Quinn.

"Może najpierw dasz szansę mojej firmie?" zaproponowała Laura entuzjastycznie. "Chciałam cię zatrudnić, odkąd zwolnili cię z wojska. Twoje badania nad dronami są naprawdę imponujące. Gdybyś nie pomagała Trentowi w zakładaniu własnej firmy, prawdopodobnie byłabyś teraz czołowym ekspertem w tej dziedzinie."

Quinn spuściła wzrok, pogrążona w myślach. Skoncentrowała się na badaniach nad dronami podczas studiów i brała udział w kilku powiązanych projektach po wstąpieniu do wojska.

Po tym, jak firma Trenta weszła na giełdę, planowała opracować aplikacje dronów w swoim najnowszym projekcie. Jednak teraz, kiedy zrezygnowała i zerwała więzi z Trentem, rozważenie stanowiska w firmie Laury nie było takie złe.

"Muszę się nad tym zastanowić" - powiedziała Quinn.

"Nie ma problemu!" Laura chętnie się zgodziła.

*Jeśli Quinn się nad tym zastanawia, prawdopodobnie się zgodzi. Jeśli naprawdę uda mi się zdobyć kogoś tak utalentowanego jak Quinn do firmy, to będzie jak duże osiągnięcie!*

W tym momencie zadzwonił telefon Quinn. Odebrała połączenie i zdała sobie sprawę, że to Jacinda, która mówiła jak rozpieszczone dziecko. "Quinn, jeśli jeszcze nie umarłaś, pospiesz się i przyjedź tutaj. Zapomniałaś, że dzisiaj masz towarzyszyć mojej mamie do szpitala?"

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7: Dymisja - Powrót do wojska po rozwodzie | StoriesNook