„Nigdy więcej, już tego nie zrobię” – wymamrotał Juliusz, przyciskając drugą dłoń do tej, którą ona wciąż trzymała przy jego twarzy, wtulając policzek w jej dłoń, jakby szukał ciepła. „Quinnie, będę grzeczny – zrobię dokładnie tak, jak powiesz.”
Szorstki szept spłynął jak miodowe wyznanie.
Ciało Quinn zesztywniało; mężczyzna przed nią nagle wydał się przerośniętym szczeniakiem błagającym o czułość






