Quinn wydała zduszony okrzyk, pociągnęła Juliusa w stronę zlewu i odkręciła kran na pełny strumień, by chłodna woda obmyła miejsca poparzone wrzącą kawą.
Szeroki, gniewnie czerwony placek rozlał się na grzbiecie jego prawej dłoni – dowód, że napój był daleki od letniego.
– Są wieści o twoim bracie? – wymamrotał Julius.
Quinn zamrugała. – Wojsko ma trop, tak, ale teraz powinieneś martwić się o swoj






