Joaquin pochylił się do przodu. – Naprawdę wierzysz, że jej choroba wzięła się tylko z mojego uwięzienia?
Julius zmarszczył brwi. – Do czego zmierzasz? – Dreszcz niepokoju wspiął się po jego kręgosłupie.
W końcu posmakowałem szczęścia. Nie pozwól mu znowu roztrzaskać go na kawałki.
– Szaleństwo płynie w krwi twojej matki – powiedział Joaquin. – Jej ciotka zmarła w zakładzie dla obłąkanych na długo






