Dla niej ten ciężki oddech był niczym syreni śpiew, zapraszający do odkrycia każdego nieznanego zakątka jego ciała.
"Przestań!" Ręka Juliusza wystrzeliła naprzód, chwytając jej dłoń z nagłą siłą. "Proszę... już więcej..."
Jego pierś unosiła się i opadała nierównymi falami, usta rozchylone w płytkich oddechach, oczy szkliste od pożądania i mgiełki powstrzymywanych łez. Kilka ciemnych kosmyków przyw






