Każde zdanie, które wypowiadała, odbierało jego twarzy kolejny odcień barwy, aż stał się blady jak popiół, niemal przezroczysty w świetle kawiarnianych lamp.
Trofea, za którymi uganiały się inne kobiety — pieniądze, tytuł, pochodzenie — nic dla niej nie znaczyły; zbywała je tak, jak strzepuje się kłaczek z rękawa.
Nawet twarz i ciało, które kiedyś ją olśniewały, były do zastąpienia. W końcu atrakc






