Kiedy wyszli na korytarz, w powietrzu unosił się zapach antyseptyku i cicho tlącego się strachu. Głos Juliusa przeszył ciszę. – Oszczędziłaś Quinn prawdy. Zaciągnęłaś u mnie dług. Powiedz, czego chcesz.
Laura uniosła brew, a blady siniak na jej szyi pociemniał w ostrym, szpitalnym świetle. – Masz na myśli prawdę, że parę minut temu prawie mnie udusiłeś?
Jego oczy zwęziły się, zimne jak lód. – Chyb






