Laura zatrzymała się w progu swojego apartamentowca, nerwy trzepotały w niej, gdy Weston stał obok jak nieruchomy cień. Jej palce zaciskały się we wnętrzu dłoni, mimo spokoju, jaki starała się okazywać.
Weston wyniósł ją z samochodu, niosąc przez lobby i cichy korytarz. W jego ramionach czuła się mniej jak pacjentka, a bardziej jak ozdoba przypięta do jego piersi.
„Po prostu posadź mnie na kanapie






