Oczy Quinn wypełniły się wyrzutami sumienia, gdy spojrzała na córkę. – Wszystkie trudy, które zniosła... to przeze mnie.
Nawet podczas wielomiesięcznej nieprzytomności Quinn, to maleńkie, kruche ciało chroniło ją równie zaciekle, jak każdy zaprawiony w bojach strażnik.
– Sama też wystarczająco wycierpiałaś – mruknął Rowan głosem złagodzonym przez ból. – Swoją drogą, jak poszła rozmowa z Juliusem?






