Oczywiście – miała spokojne szare oczy Juliusza, ale reszta jej twarzy była czystą Quinnie.
Rzęsy dziecka, łagodny spadek nosa, nawet nieśmiałe wygięcie ust stanowiły echo kobiety na wózku.
Laura, wciąż łapiąc oddech, wypaliła: "Quinnie, czy – czy ona jest twoją córką?"
Pędziła do terminala, by zrobić Quinn niespodziankę, tylko po to, by patrzeć, jak Harlan mija ją sprintem w chwili, gdy ich przyj






