Quinn uśmiechnęła się i pozwoliła swoim palcom przesuwać się po jego brwiach i oczach.
– W takim razie dzisiejszej nocy sama bardzo dobrze się tobą zaopiekuję.
Jego spojrzenie pociemniało jeszcze bardziej.
– Ale twoje ciało...
– Znam swoje ciało. Nie jestem tak krucha, jak ci się wydaje. – Jej usta zbliżyły się do jego ucha.
– Więc... nawet jeśli będziesz nieco gwałtowniejszy, nic się nie stanie.






