Oczy Martina natychmiast się rozjaśniły, płonęła w nich nieukrywana ekscytacja. „Naprawdę chcesz zostać?”
Theodore skinął głową. „Tak.”
Martin był tak uszczęśliwiony, że jego dłonie drżały nieustannie. „Dobrze, dobrze. To twój dom. Skoro chcesz wrócić, nawet gdybym miał umrzeć jutro, nie miałbym już żadnych żalów!”
Jakby bojąc się, że Theodore może zmienić zdanie, natychmiast ujął dłoń mężczyzny i






