Kayla była blada.
Minionej nocy Arnold zareagował na jej zaloty. Gdyby wszystko potoczyło się zgodnie z planem, utrzymałaby go przy sobie, a jutrzejszy bankiet zaręczynowy uczyniłby z Felicii pośmiewisko.
Ale nawet wtedy ją odrzucił.
Oczywiście Kayla nie zamierzała go puścić, ale po chwili ciszy przeprosił, po czym uderzył ją, tracąc przytomność.
Kayla kipiała z wściekłości. Chwyciła leżącą ob






