Arnold nawet nie spojrzał na Olivię i całkowicie ją zignorował, idąc w stronę pobliskiego domu. Chwilę wcześniej widział, jak Felicia wchodzi na to podwórko. Wciąż musiał wyrównać rachunki za to kopnięcie!
Felicia dołożyła kilka gałązek do ognia, który płonął jasno, a małe rzeczne rybki skwierczały w gorącym oleju, wypełniając powietrze pysznym aromatem.
Felicia nie mogła się powstrzymać od okrz






