Shawn krzyknął.
Liście i splątane chwasty ustąpiły pod nim. Z przeszywającym krzykiem Shawn runął głową w dół do jamy. Krew zaczęła rozlewać się po jego piersi i gromadzić pod nim.
Sam zastawił tę pułapkę. Dno jego pułapki było wyłożone kolcami.
Karma została podana na zimno.
Felicia cmoknęła językiem i oświetliła twarz Shawna latarką. – Słusznie ci tak, prawda?
Shawn zawył z bólu. Pot spływa






