Słowa Maurice'a brzmiały jak obietnica.
Felicia była oszołomiona i pomyślała, że się przesłyszała. Zwłaszcza, że Maurice miał teraz nieodgadniony wyraz twarzy.
Ale w następnej sekundzie uśmiechnął się. Kąciki jego ust uniosły się w dwuznacznym uśmieszku, jakby obietnica była jedynie żartem. Wrócił do swojego zwykłego, nieprzewidywalnego zachowania, maskując wszelką szczerość, którą mógł odczuwać






