Cezar przestał mówić, jakby ktoś ściskał go za gardło. Otarł zimny pot z czoła i wymamrotał: „Nie ma lekarstwa.”
Spojrzenie Maurycego się wyostrzyło.
Napięcie było tak silne, że nie tylko Cezar, ale nawet ludzie Maurycego zamilkli. Cisza była ogłuszająca.
– Nie ma lekarstwa? – powtórzył Maurycy. Po długiej przerwie nagle się roześmiał. Jego przeszywające spojrzenie spoczęło na Cezarze, gdy powi






