Maurice był nieprzytomny i związany. Do ust wepchnięto mu poszarpany kawałek materiału, by nie przegryzł języka. Jego obecny stan był żałosny. Mimo to, nikt obecny na miejscu nie potrafił się śmiać.
Jeden z ludzi Maurice'a zapytał ostrożnie: – Panno Fuller, czy z panem Gloversem… jest już lepiej?
– Oczywiście, że nie. Nic nigdy nie jest takie proste. – Felicia potarła skronie, czując narastający






