Zatrzymuję się na sekundę, mój mózg odmawia przetworzenia tego, co widzę.
Dwie kreski. Wyraźne jak diabli. Nawet nie blade, nie dające mi żadnej przestrzeni na wątpliwości.
Jestem w ciąży.
O mój Boże.
Test wydaje się cięższy niż powinien, jakby był z ołowiu, a nie z plastiku. Osuwam się na zamkniętą deskę sedesową, nogi zbyt słabe, by mnie utrzymać. Moja ręka instynktownie wędruje do brzucha, doci






