Już miałem wcisnąć gaz do dechy, kiedy usłyszałem krzyk Caroliny za mną.
"Lucas!"
Jęknąłem, mocniej ściskając kierownicę. Dobiegła do mojego okna, waląc w nie z nagłą potrzebą.
"Lucas, ty też wyjeżdżasz? A co ze mną?"
Opuściłem szybę do połowy. "Zostań tutaj i poczekaj na policję."
Jej oczy się rozszerzyły. "A jeśli coś ci się stanie?"
"Nic się nie stanie. Po prostu zrób, jak mówię."
Zawahała się.






