Na zewnątrz wieczorne powietrze przyjemnie chłodzi moją skórę. Jadę znajomymi ulicami, czując delikatne napięcie w piersi. Słońce dopiero zaczyna zachodzić, barwiąc wszystko na złoto i rzucając długie cienie. Co chwilę spoglądam na klucz, który mi dał, leżący w uchwycie na kubek. Nie wiem, co jest bardziej niebezpieczne – to, że dał mi taki dostęp, czy to, że tego pragnę.
Zanim wjeżdżam na podjazd






