Spojrzenie na twarzy Taty jest niemal nie do opisania. Zszokowany, zdecydowanie. Ale jest w tym coś więcej. Gdyby mój ojciec był człowiekiem emocjonalnym, krzyczałby. Albo płakał. Albo jedno i drugie.
Zamiast tego po prostu tam stoi.
– Wow – mówi w końcu. – Coś bierzesz? Crack? Ćpasz, Sloane?
Przewracam oczami i biorę drżący oddech. – Nie chcę o tym rozmawiać.
– Mamo – mówi, podnosząc głos, zwraca






