Słowa wbijają mnie w ziemię. Przyciskam telefon mocniej do ucha, wytężając słuch, by usłyszeć cokolwiek, co mogłoby mi powiedzieć, że to jakiś żart.
– Kto mówi? – pytam.
– Naprawdę nie poznajesz mojego głosu?
W jego tonie jest coś zadowolonego, coś, co sprawia, że przechodzą mnie ciarki. Znam ten głos. Boże, znam ten głos. Moja klatka piersiowa zaczyna się ściskać, jakby ktoś owijał mi płuca taśma






