languageJęzyk

Rozdział 5

Autor: Aeliana Thorne 12 lut 2026

Żołądek Mii ścisnął się na myśl o tym, co za chwilę wydarzy się na tym łóżku. Mimo to opanowała się i odwróciła, by wejść do garderoby i spakować swoje rzeczy. Włożenie wszystkiego do walizki nie zajęło jej wiele czasu.

– Kaleb, ta walizka wygląda na markową. Przynieść jej jakąś torbę z odzysku, żeby spakowała swoje graty – powiedziała Maya.

Wkrótce Kaleb przyniósł brudną torbę wielokrotnego użytku. Rzucił ją pod nogi Mii i powiedział:

– Użyj tego.

Mia schyliła się, by otworzyć walizkę. Za jej plecami Maya dodała:

– Pamiętaj, żeby sprawdzić później jej rzeczy. Nie chcemy, żeby zabrała cokolwiek, co do niej nie należy.

Słysząc te słowa, Mia przypomniała sobie, co Timothy mówił o pozbyciu się dziecka. Był tylko w łazience; gdyby dowiedział się o teście ciążowym, nie byłoby mowy, by mogła zatrzymać dziecko.

Kaleb i Maya stali na straży przed garderobą. Mia spojrzała na test ciążowy, który zagrzebała w swoich rzeczach, po czym podjęła decyzję.

Odwróciła się i ukradkiem podarła wynik testu na strzępy, wpychając je do ust i połykając. Gdy wpatrywała się w ubrania Timothy'ego w szafie, jej serce powoli umierało.

Od dzisiaj jej dziecko nie będzie miało nic wspólnego z rodziną Barrettów. Mia odwróciła się, by wyjść z garderoby ze swoją szmacianą torbą.

– Chcecie to sprawdzić?

Maya zakryła usta, wyglądając na zniesmaczoną.

– Boże, wynoś się stąd, zanim zaczniemy to sprawdzać. Ta torba śmierdzi!

Gdy Timothy wyjdzie spod prysznica, nie będzie mogła wypędzić Mii. Nie mogła pozwolić, by Mia zwlekała.

Kaleb postąpił krok naprzód, by popchnąć Mię.

– Jesteś głucha? Wynoś się stąd!

Mia wyszła z willi sama. Był to krótki dystans, ale wydawało jej się, że pokonanie go zajęło jej wieki.

Kaleb wyrwał jej torbę i wysypał jej zawartość na ziemię, jakby chciał czegoś poszukać. Wielka szkoda, że Mia już połknęła dowód ciąży.

Mia przykucnęła na ziemi, chcąc pozbierać swoje rzeczy.

W tym momencie zadzwonił jej telefon. Kiedy odebrała i usłyszała głos Patricii, łzy zaczęły spływać jej po twarzy.

Przetrwała upokorzenie ze strony Mai i niezrozumienie ze strony Timothy'ego bez uronienia łzy, ale nie mogła się dłużej powstrzymać, słysząc głos Patricii. Powiedziała dławiącym się głosem:

– Ciociu Patricio.

– Mia, dlaczego płaczesz?

– Biorę rozwód, ciociu. Znowu tracę rodzinę.

– Och, ty niemądra. Kto powiedział, że nie masz rodziny? Właśnie w tej sprawie dzwonię – twoja rodzina mnie namierzyła. Masz trzech starszych braci z rodziny Lane w Nord City.

– Masz też trzech starszych kuzynów, co oznacza, że masz sześciu starszych mężczyzn, którzy będą cię chronić. Są tu dla ciebie i są twoją rodziną – powiedziała Patricia.

Mia zająknęła się.

– Moja rodzina?

Od dawna wiedziała, że jest sierotą, ale nigdy nie myślała o szukaniu biologicznej rodziny. Skoro rodzice jej nie chcieli, nie musiała ich szukać.

– Nie płacz, Mia, i wracaj szybko do domu. Nie potrzebujemy tych bogaczy! A może każę twojemu bratu...

Zanim Mia zdążyła cokolwiek powiedzieć, połączenie zostało przerwane, ponieważ w jej telefonie rozładowała się bateria.

Jednak w jej sercu panował chaos. Czy jej rodzina naprawdę ją odnalazła?

– Co ty znowu kombinujesz, Mia?

W tym momencie Timothy wyszedł z willi w luźnym szlafroku. Był na tyle uprzejmy, że pozwolił jej zostać jeszcze kilka dni, aby mogła wszystko przetrawić. A jednak spakowała się i wyszła, gdy on brał prysznic.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: Rozdział 5 - Poznaj moich braci | StoriesNook