– Mój drogi, nie rób mi tego – wyszeptałem, a desperacja zabarwiła mój głos.
Przez moment w mojej piersi zatańczyła iskierka nadziei, gdy ujrzałem tęsknotę w jej oczach. Byłem pewien, że i ona mnie kocha. Ale zanim zdążyłem się tej nadziei uchwycić, Najwyższa Kapłanka uniosła swój księżycowy kostur, kierując strumień światła prosto we mnie. Ostatnią rzeczą, jaką usłyszałem, zanim wszystko spowiła






