Stałem przed domem mojej watahy, nogi groziły, że się pode mną ugną, a serce i umysł toczyły ze sobą wojnę.
– No dalej, Zander. Naprawdę myślisz, że za tymi śmiercami stoi Selena? – warknął Lyon sfrustrowany. – Nie chcę wierzyć, że byłaby do czegoś takiego zdolna.
Wypuściłem długie westchnienie, ogarnęła mnie fala rezygnacji. Ja też nie chciałem w to wierzyć. Ale jako władca nie mogłem ignorować f






