Perspektywa Calvina
Kiedy zobaczyłem, jak dziś rano wychodzi z domu sama, poczułem ekscytację. Wreszcie uwalniała się od tych dwóch idiotów, którym wydaje się, że ona należy do nich.
Była moja.
Spojrzałem na zegarek; było nieco po ósmej. Dokąd szła o tak wczesnej porze? I jak to się stało, że była sama? Myślałem, że ci dwaj kretyni nigdy nie spuszczą jej z oczu.
Czułem bijącą od nich silną aurę za






