Wciąż z perspektywy Rolfa Titusa:
"Ti... Titus... on... pomóż... mi"
Kiedy spojrzałem w jej stronę, słysząc ciche wołanie mojej przeznaczonej, niemal straciła przytomność.
Z przerażeniem w oczach wiedziałem, że nie zdołam jej złapać, a w jej błogosławionym stanie upadek był czymś fatalnym, co mogło mieć zły wpływ zarówno na dziecko, jak i na moją partnerkę.
"Nie, Gwen!" krzyknąłem i natychmiast za






