Iris wyszła z komnaty Edwarda, a jej myśli wirowały mieszanką zamętu i intrygi.
Odtwarzała w głowie słowa wampira.
Astaroth wyglądał na zazdrosnego.
Ten demon, jej przeznaczony, ten, który stracił pamięć i o niej zapomniał, poczuł zazdrość, widząc ją z Edwardem. To nie miało żadnego sensu, ale z drugiej strony, nic w Astarocie nie miało sensu po tym, co zrobił mu Lucyfer.
– Do później, Edwardzie –






