Cienie zgęstniały, wijąc się wokół Astarotha niczym żywy całun, gdy stał przed Lucyferem.
W odbijających echo ciemnościach sali tronowej Zaświatów oczy Lucyfera błyszczały zimno i nieubłaganie.
Płomienie u jego stóp migotały złowrogo, rzucając ostre cienie, które podkreślały jego grymas. Jego głos przerwał ciszę, ostry i pełen pogardy.
– Śmiesz ingerować w ludzkie sprawy, Astarocie?
Astaroth stał






