– Wygląda na to, że demona tam nie ma – odezwał się szorstki głos, przerywając ciszę panującą w obozie banitów. Mówiący, tyczkowaty wilkołak z blizną biegnącą wzdłuż lewego policzka, spojrzał na Justina, przywódcę wygnańców, oczekując potwierdzenia.
Wokół niego kilku innych mruknęło potakująco, a ich spojrzenia pełne były wyczekiwania.
Justin pozwolił, by powolny, triumfalny uśmiech rozlał się po






