Po kolacji, gdy inni jeden po drugim przepraszali i odchodzili, ciepły śmiech i rozmowy w pałacu ucichły, pozostawiając Iris i Astarotha samych. Choć Astaroth zapewniał Iris, że poradzi sobie sam, ona upierała się, by go podtrzymywać, uparcie oplatając go ramieniem. Jej troska była mieszanką ulgi i wciąż obecnego niepokoju, a Astaroth nie potrafił odmówić jej delikatnego dotyku.
Szli powoli, ramię






