Ogród rozbrzmiewał echem chaosu, odgłosy bitwy mieszały się z panicznymi oddechami tych, którzy budzili się z zaczarowanego snu.
Ale pośród zamieszania Astaroth potrafił myśleć tylko o jednym: o Iris.
Ból przeszywał jego bok, gdy trucizna tojadu wnikała do krwiobiegu, ale ognista determinacja w jego sercu była znacznie potężniejsza.
Zacisnął zęby, przeklinając słabość, która trzymała go w miejscu.






