PERSPEKTYWA SABRINY:
– Jesteś pewna, że zrobiłaś wszystko tak, jak ci kazałam? – zapytała Malia, a jej oczy błysnęły nienawiścią i chłodem. Spojrzała na kromkę chleba w mojej dłoni i strąciła ją. – I nie jedz tego! Musisz być w optymalnej kondycji, żeby rodzić zdrowe dzieci.
Wpatrywałam się w nią, poirytowana. – Tak, zrobiłam dokładnie tak, jak kazałaś.
– Naprawdę? To dlaczego jeszcze raz do ciebi






