POV SABRINY:
Uspokojenie zajęło mi godzinę. Wytarłam oczy i otrzepałam ubranie. Łzy nie miały sensu, niczego nie rozwiązywały. Ale przynajmniej zmniejszyły napięcie.
Wyszłam z zakurzonej garderoby z maską spokoju na twarzy. W planach miałam umyć twarz, żeby nikt nie zauważył, że wypłakałam sobie oczy, i wrócić do moich obowiązków, jak zwykle.
I tak właśnie zrobiłam.
Na szczęście Devon mnie nie wez






