Perspektywa Xandera:
Wszyscy trzej zaatakowali jednocześnie.
Patrzyłem, jak szarżują na mnie, a moja skóra cierpła od napięcia. Poruszali się szybko, przecinając noc, jakby byli z niej utkani.
Uchyliłem się przed mieczem wycelowanym w moją szyję, jego ostre ostrze musnęło moją skórę.
Piekło.
Zatrzymałem się gwałtownie kilka stóp dalej i dotknąłem rany. Moja ręka była splamiona krwią.
Oni nie żarto






