Twarz Charlesa pochmurniała.
Kathleen patrzyła na niego w milczeniu.
– W porządku. Zrozumiałem – ustąpił Charles.
Kathleen była przeszczęśliwa. – Idę spać. Ty też powinieneś wracać do domu.
– Do domu? Pff. Ten wypadek był ewidentnie wycelowany w ciebie – odparł Charles z poważnym wyrazem twarzy.
– Kto jeszcze chciałby mnie zabić, poza Vanessą i Nicolette? – zauważyła chłodno Kathleen.
– W twojej e






