languageJęzyk

Rozdział 3 Białaczka

Autor: Aeliana Thorne 14 mar 2026

Kathleen odwróciła się z bladym uśmiechem.

– Nie zamierzam pani w to mieszać, pani Williams.

Po tych słowach skierowała się do wyjścia.

Łzy zaczęły spływać po twarzy Quinn.

Matka Kathleen była jej mentorką, a jednak nie mogła zrobić nic, by pomóc jej córce.

Nie wiedziała, jak spojrzy w oczy swojej dawnej mistrzyni.

Kiedy Kathleen wyszła z oddziału położniczo-ginekologicznego, pokazała Tysonowi raport, który trzymała w dłoniach.

– Przyjrzyj się dobrze. Nie jestem w ciąży, więc możesz już iść.

To, co powiedziała, sprawiło, że Tyson poczuł się nieswojo.

– Dokąd się pani wybiera, pani Macari? Odwiozę panią. – Tutaj przerwał i dodał cichszym głosem: – Pan Macari kazał mi to zrobić.

– Nie lubię być śledzona. Powiedz Samuelowi, że odwiedzę babcię, ale teraz mam coś innego do załatwienia – oświadczyła Kathleen.

– Zrozumiałem. – Tyson skinął głową.

Kathleen odwróciła się i odeszła.

Po zrobieniu dwóch kroków zdała sobie sprawę, że zapomniała wziąć telefon, więc wróciła po niego.

Kiedy wyszła ponownie, ktoś zatrzymał ją, wołając po imieniu.

– Kathleen. – Głos Nicolette dotarł do jej uszu.

Kathleen zamarła. Jak to się stało, że na nią wpadłam?

Odwróciła się cicho i spojrzała na Nicolette, która była ubrana w szpitalną koszulę i wyglądała nieco blado.

Mimo to wciąż była piękna.

Pomimo fizycznego podobieństwa między nimi, ich temperamenty były zupełnie inne.

Kathleen była pociągająca, ale miała w sobie coś niewinnego.

Nicolette natomiast była czystą arogancją.

Te dwie dzieliła przepaść.

Kathleen zmarszczyła brwi i zapytała:

– Co ty tu robisz?

Nicolette wpatrywała się w nią lodowato. Błysk zazdrości przemknął w jej spojrzeniu.

– Zostałam przyjęta do szpitala z powodu białaczki.

– Białaczki?

– To Samuel załatwił mi przyjęcie tutaj. – Nicolette uśmiechnęła się z wyższością. – O, właśnie, słyszałam, że leczenie białaczki w tym szpitalu zostało udoskonalone przez twoich rodziców.

Jej słowa zniesmaczyły Kathleen. Nie podobał jej się pomysł, że Nicolette otrzyma leczenie, nad którym pracowali jej rodzice.

– Powodzenia w leczeniu – powiedziała Kathleen bez emocji.

Chciała odejść, ale Nicolette znów ją zatrzymała.

– Oddaj mi Samuela, Kathleen.

Kathleen przystanęła.

– Gdyby nie to, że go ukradłaś, to ja wyszłabym za Samuela trzy lata temu. Przez ciebie byliśmy rozdzieleni przez tyle lat, a teraz moje ciało jest w takim stanie. Czy nadal zamierzasz mieć go tylko dla siebie? On cię nawet nie kocha! – ciągnęła Nicolette.

Kathleen pozostała niewzruszona.

– Co za żart. Jeśli on chce rozwodu, to on powinien o tym ze mną rozmawiać. Dlaczego to ty o tym mówisz? Czy on jest aż takim tchórzem?

Prawda była taka, że wiedziała, iż Nicolette powiedziała to celowo, by ją sprowokować i pokazać, jak bardzo Samuelowi na niej zależy.

Nawet jeśli Kathleen była tego świadoma, nie zmieniało to faktu, że to bolało.

W końcu kochała go od tylu lat.

– Samuel po prostu ma wyrzuty sumienia – mruknęła Nicolette przez zaciśnięte zęby. – Myślisz, że to naturalne, że jesteś z Samuelem, bo straciłaś rodziców, a starsza pani Macari cię lubi. Ale zdaje się, że zapomniałaś, że on cię nie kocha. Nawet odrobinę!

– Jak możesz być tego taka pewna? – rzuciła wyzwanie Kathleen.

Nicolette była oszołomiona, słysząc te słowa.

– Dlaczego by mnie dotykał, gdyby mnie nie kochał? – drwiła dalej Kathleen.

Nicolette zadrżała lekko. Wtedy spojrzała za plecy Kathleen.

– Samuel?

Kathleen zamarła na sekundę i uśmiechnęła się spokojnie. Chyba w końcu dałam się nabrać.

Odwróciła się i powitał ją widok zimnego, przystojnego mężczyzny.

– Przyszłam tu na badania. Już sobie idę – powiedziała Kathleen.

– I jakie są wyniki? – zapytał Samuel lodowatym głosem.

Kathleen wyciągnęła raport laboratoryjny i wcisnęła go do kieszeni jego garnituru. Z szerokim uśmiechem na twarzy odpowiedziała:

– Nie martw się. Nie jestem w ciąży.

Samuel wziął raport z lekkim ukłuciem w sercu.

Prawdę mówiąc, miał nadzieję.

Jednak to uczucie szybko się ulotniło.

– Cóż, skoro nie jesteś w ciąży, porozmawiajmy o przyszłości – zaproponował obojętnie.

– Jesteś pewien, że chcesz o tym rozmawiać tutaj? – Kathleen wyglądała na pokrzywdzoną. – Jeszcze nic nie jadłam, tylko po to, żeby zrobić badania.

– Idź zjeść w takim razie – odpowiedział beznamiętnie Samuel.

– Zabierz mnie tam. – Kathleen uśmiechnęła się. – Możemy porozmawiać przy jedzeniu.

Samuel wpatrywał się w nią bez cienia ciepła w oczach.

– Nie próbuj żadnych sztuczek.

Kathleen zachichotała, co brzmiało jak muzyka dla uszu.

– Gdybym to robiła, klęczałbyś teraz przed babcią. Proszę tylko, żebyś zjadł ze mną posiłek.

Samuel zmarszczył brwi.

– Możesz z nią iść, Samuelu. Poczekam na ciebie w szpitalu – wtrąciła się Nicolette, udając wyrozumiałość.

Kathleen rozpromieniła się i chwyciła Samuela za ramię.

– Skoro tak mówisz, panno Yoeger. Chodźmy zatem. W pobliżu jest miejsce, które od dawna chciałam wypróbować.

Nicolette patrzyła jadowitym wzrokiem, jak splatają ramiona.

Samuel zerknął na nią i powiedział:

– Wróć na oddział i odpocznij. Niedługo wrócę.

– Dobrze. – Nicolette przygryzła wargę. – Wracaj szybko. Zjedzmy razem lunch.

– Jasne. – Samuel skinął głową.

Kathleen wyciągnęła go na zewnątrz i poszli do pobliskiej restauracji, o której wspomniała.

Wzięła jedno menu, wyglądając na zrelaksowaną.

– Co zamawiasz, Sam?

– Nie jem.

– Próbujesz zachować miejsce w żołądku, żeby zjeść później lunch z Nicolette, prawda? Rozumiem. – Kathleen dała znak kelnerowi. – Poproszę sałatkę z komosą ryżową. I jeszcze talerz pałek z kurczaka. Dzięki.

– Oczywiście. – Kelner skinął głową i odszedł.

Samuel ściągnął brwi.

– Dlaczego jesz tak dużo?

Wiedział, że Kathleen zazwyczaj miała mały apetyt. Była najedzona po zaledwie kilku kęsach.

– Naprawdę, Sam? Zamówiłam tylko miskę sałatki i trochę kurczaka, a ty myślisz, że jem za dużo? Twoja firma zbankrutowała czy coś? Jesteś teraz biedny?

– Po prostu jedz.

Czasami jej zuchwałość była urocza. Innym razem jednak była po prostu irytująca.

Mimo to Samuel musiał przyznać, że czekanie przez ostatnie trzy lata na powrót Nicolette u boku Kathleen nie było wcale takie złe.

Kiedy podano jedzenie, Kathleen zaczęła pałaszować.

Była w tym momencie praktycznie wygłodniała, tak samo jak dziecko, które nosiła.

Gdy przeżuwała sałatkę, jej policzki wydęły się. Ten gest był niesamowicie uroczy, wyglądała zupełnie jak wiewiórka.

– Co chciałeś mi powiedzieć? – zapytała cicho Kathleen.

– Co powiedziała ci przed chwilą Nicolette?

Kathleen zmarszczyła brwi. Czy on próbuje wyrównać rachunki?

– Powiedziała mi, że ma białaczkę.

– To prawda. Sprawdziłem zgodność szpiku kostnego dla niej. O dziwo, w tym szpitalu jest dawca, którego grupa krwi idealnie do niej pasuje. Zgadniesz, kto to jest?

Powieka Kathleen drgnęła.

– Masz na myśli... mnie?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 Białaczka - Rozwód, którego żałował | StoriesNook