— Nie. — Lauren uśmiechnęła się nonszalancko.
— To nie ty? — Kathleen była podejrzliwa.
— Pomyśl o tym, Kathleen. Czy my dwie mamy do siebie jakieś urazy? Teraz nie ma cię już u boku Theodore'a. Organizacja byłaby moja, gdybym tylko kiwnęła palcem i go skończyła. Dlaczego w ogóle chciałabym sprawiać ci kłopoty? — W tonie Lauren brzmiała nuta rozbawienia.
— Jeśli to nie ty, to kto? Myślę, że jesteś






