– Ha! Dzięki, ale nie, dzięki – powiedziała Kathleen stanowczo. – Moja córka nie potrzebuje ochrony od takiej małej fasolki jak ty.
„Hę? Małej czego?”
Jej szorstka uwaga odebrała Zionowi mowę.
„Dlaczego zostałem nazwany małą fasolką?”
– Jest zdecydowanie za wcześnie, żebyś bawił się w czyjegoś obrońcę. – Półuśmiech był wszystkim, na co Kathleen mogła się zdobyć.
Zion mruknął w odpowiedzi i zamknął






