Kathleen wsiadła do samochodu z dwójką dzieci.
Zapięła im pasy i usiadła na miejscu kierowcy.
Właśnie miała zamknąć drzwi, gdy smukła dłoń zablokowała jej tę możliwość.
Kathleen zmarszczyła brwi i podniosła głowę. W jej spojrzeniu zdawał się czaić cień mrozu. – Słucham?
Samuel powiedział chłodno: – Mam cię o coś zapytać.
– Mów. – Ton Kathleen był równie zimny.
– Czy ty mnie kochasz? – zapytał Samu






