– Osobą, która tobą gardzi, jesteś ty sama – kontynuowała obojętnie Kathleen. – To wszystko twoja wina. Sprawy nie skończyłyby się w ten sposób, gdybyś od początku nie miała złych intencji.
– I kto to mówi! – Oczy Nicolette wypełniły się nienawiścią. – Twoi rodzice byli sławnymi lekarzami. Nawet gdyby rodzina Macarich cię nie adoptowała, i tak miałabyś wszystko, czego chciałaś. Gdyby twoi rodzice






