Joshua spuścił głowę i z gracją poprawił swoje potargane ubranie. - Niech poczeka jeszcze kilka minut - powiedział obojętnym tonem. - Zaraz zejdę.
- Tak, szefie.
Słysząc oddalające się kroki Lucasa, wyczerpana Luna oparła się o drzwi i głęboko odetchnęła.
Kiedy doszła do siebie, Joshua był już uporządkowany, wyglądając nienagannie, stojąc przed nią.
Spojrzał na nią z wyższością. W jego głosie






