– Niemożliwe, niemożliwe! – Joshua dusił Lunę. – Kłamiesz!
Był niesamowicie silny. Dusił Lunę tak mocno, że jej głos był zniekształcony. – Joshua Lynch, oszalałeś!
– To ty oszalałaś! – Joshua patrzył na nią z zaczerwienionymi oczami. – Jak inaczej mogłabyś mówić takie rzeczy!
Puk, puk!
Właśnie, gdy Luna była bliska uduszenia przez Joshuę, ktoś zapukał do drzwi za nią.
Bang!
Drzwi gabinetu zo






