Słowa kamerdynera sprawiły, że Joshua gwałtownie podskoczył.
Spojrzał na niego z niedowierzaniem. "Przepraszam… kto wrócił?"
"Joshua, wróciłam."
Delikatny, czysty i wyraźny głos kobiecy rozbrzmiał w powietrzu.
Joshua zmarszczył brwi, instynktownie patrząc w kierunku, z którego dobiegał głos.
Jego głęboko osadzone oczy zatrzymały się, źrenice gwałtownie się skurczyły.
Luna Gibson!
To prawda!






