"Nie."
Luna wzięła głęboki oddech. Odsunęła na bok nieszczęsne emocje, które podsycała Aura. Odsunęła się, aby Malcolm mógł usiąść, i sprawiła, że usiadł obok niej.
"Kiedy przyjechałeś?"
"Przed chwilą."
Malcolm uśmiechnął się lekko. Popijał wino, obserwując tłum. "To całkiem spora impreza."
Luna skinęła głową. "W końcu to osiemdziesiąte urodziny Babci Lynch."
Malcolm przyjął wygodniejszą postawę.






