Gniew Luny wciąż buzował w dołku żołądka, gdy wysiadła z taksówki. Zupełnym przypadkiem zauważyła Neila siedzącego w pobliżu rabaty kwiatowej przy wejściu na ich osiedle, najwyraźniej rozmawiającego przez telefon.
Zmrużyła brwi i podeszła do niego. – Dlaczego nie jesteś w domu?
Chłopiec wzruszył ramionami. – Matka chrzestna i jej chłopak są tacy słodcy i zakochani. Nie chcę być piątym kołem u wozu






