– To… długa historia. – Zach podrapał się po głowie, zawstydzony. – Wiem, że to może wydawać się trochę niewiarygodne, ale obaj jesteśmy dobrymi ludźmi. Zawsze słuchaliśmy każdego rozkazu Szefa. Wiemy, że jesteś spokrewniona z naszym szefem, więc na pewno postaramy się tobą zaopiekować!
Luna zamarła w zdumieniu. Minęło sporo czasu, zanim w końcu wykrztusiła: – Dziękuję…
Poszła za Wesleyem do budyn






