Luna natychmiast się odwróciła.
Za nią, w drzwiach kuchni, stał Joshua, uśmiechając się do niej w niebieskim fartuchu poplamionym mąką.
Luna zamarła na chwilę, wpatrując się w niego z czystym niedowierzaniem.
Joshua zawsze był chłodny i zdystansowany, i nigdy nie widziała go w tak domowym wydaniu, z fartuchem narzuconym na śnieżnobiałą koszulę.
Poza tym…
O ile dobrze pamiętała, nigdy w życiu nie p






