Głos kamerdynera Freda stał się chrapliwy i matowy, gdy kontynuował:
– Pani zawsze była osobą dotrzymującą słowa. Skoro powiedziała po pijanemu, że chce otruć Babcię Lynch, pomyślałem, że mówi to na poważnie. Dlatego…
Fred zamilkł na chwilę i spojrzał głęboko w oczy Luny.
– Dlatego Mickey i ja potajemnie wykonaliśmy jej rozkaz. Przez wiele lat Pani nigdy nie pytała nas o proces trucia, a my z kole






